Temat: Mayhem - Ordo Ad Chao
Z racji tego że dopiero co się zarejestrowałem, to postanowiłem z biegu napisać pierwszy post
A okoliczności są wręcz doskonałe. Ciemno, opary dymu fajkowego, a z głośników wali niczym młot pneumatyczny Hellhammer, skwierczy, piszczy, drze mordę, Atilla, Blasphemer wygrywa ociężałe, silnie przesterowane i jakże zeschizowane riffy. Od samego początku, od pierwszych dźwięków intra słychać, że panowie z Mayhem półśrodków nie uznają, na kompromisy nie idą. Dostajemy konkretnego kopa w ryja, muzyka przetacza sie po słuchaczu jak walec drogowy po świeżo wylanym asfalcie, miażdży i niszczy wszystko w około.
Album zabiera nas w najstraszniejsze miejsca jakie można sobie wyobrazić, nagle znajdujemy sie w pokoju bez klamek, z zabitymi dechami oknami, gdzie światło dzienne nie ma prawa wpadać, gdzie zostajemy sami ze sobą i ze wszystkimi swymi koszmarami, gdzie przyszłość rysuje się w ciemnych barwach, no ci tylko się zabić.
Album na wskroś przesiąknięty negatywnymi emocjami, złymi wibracjami, ociekający smołą, wprost z najgorszych zakamarków piekła, gdzie nawet sam Szatan nie ma na tyle jaj by się wybrać.
W 2007 roku Mayhem nagrał swój zdecydowanie "najgorszy", "najobrzydliwszy", "najobleśniejszy", "najbrzytszy" album w swojej karierze.
Co myślita ?

