Temat: Debiut (nie taki znowu debiut) - Dead Congregation

No właśnie wcale nie debiut, ale ja (debil) właśnie odkryłem. Temat jest dla wszystkich fanów Immolation, Incantation, i całego obrzydlistwa zwanego satanic death.

No więc chopaki są z Grecji i młóca muzykę kompletnie nie odkrywczą, a jednak bardzo świeżą i wciągającą. Nie jest sztuką zmieszać wszystkie możliwe gatunki i w ten sposób zamotać coś nowego (choć tak też lubię). Młodzieńcy z Dead Congregation tłuką gatunek wynaleziony i oklepany 20 lat temu, ale robią to z prawdziwą pasją. Kawał mięsistego, brudnego death metalu. Mam wrażenie, że udało im się złapać w swej muzyce coś ciężko uchwytnego, co powoduje, że muzyka nie nudzi się i można jej słuchać naokrągło. Ani to najcięższy, ani najszybszy, ani najbrutalniejszy zespół świata, ale wkręca się przyjemnie. O ile nowe dokonania Incantation wieją nudą - tutaj ten oklepany gatunek odżył i ma się dobrze. Jak ktoś już zna - zapraszam na pogaduchy, jak nie zna - musi przesłuchać.

DC zmajstrowali dotychczas dwie taśmy - epkę "Purifying Consecrated Ground" z 2005 i LP "Graves of the Archangels" 2008. Chyba im dalej tym lepiej.

Ostrzegam - muza dedykowana dla fanów satanic death.