Temat: Fleshgod Apocalypse - Mafia [2010]

Jednym z wymarzonych połączeń dla każdego fana butalnych death metalowych i goregrindowych brzmień jest połączenie z folkiem (przynajmniej w moim przypadku), drugą koncepcją avangardowych połączeń z ta muzyką jest chyba połączenie z muzyką klasyczną. Od początku istnienia tego gatunku, dopiero w tym roku znalazłem satysfakcjonujące i umiejętne połączenie tych dwóch gatunków.
Fleshgod Apocalypse emanuje mocą, brutalnością, siłą która potrafi (przy odpowiednio mocnym sprzęcie dosłownie) zmieść z fotela, a jednocześnie wkłada do ekstraktu tego "hałasu" wpleść elementy melodii czy jakkolwiek to nazwać muzyki klasycznej które odczuwa się już w 4 sekundzie pierwszego utworu. Dodatki tak niecodzienne koją, goją rany zadane przez muzyków moment wcześniej, muzyka zmienia się tak, że trudno ją opanować.
Niemożliwe jest by płyta znudziła się lub zniechęciła do siebie po pierwszym przesłuchaniu, blisko 24 minuty które mogą zająć 60, a nawet dużo, dużo więcej... ech... tego trzeba po prostu posłuchać.