1

Temat: Lęk, przygnębienie, poczucie winy, niska samoocena, napięcie, stres...

http://www.metal-archives.com/images/1/9/2/192.jpg

Neurosis - Through Silver In Blood



Czy ktoś ma coś do dodania ?

2

Odp: Lęk, przygnębienie, poczucie winy, niska samoocena, napięcie, stres...

Hehe, to żeś się rozpisał. Ale w ogóle podoba ci się płytka, co?
Dla mnie bomba.

3

Odp: Lęk, przygnębienie, poczucie winy, niska samoocena, napięcie, stres...

Kto wie ten wie, kto nie wie to niech żałuje tongue

Podoba to mało powiedziane, kocham bezgranicznie. Ta siła, ekspresja, uczucia, to po prostu wciąga. W jednej chwili słuchacz staje się niewolnikiem, nie jest się w stanie myśleć o niczym innym. Bagno jednym słowem. Perfekcyjne balansowanie pomiędzy hałasem a ciszą, burzą a lekkim wiaterkiem, ulewą a letnim deszczykiem. Zero miejsca na zastanawianie się, płyta ma jasno określony cel i nawet przez sekundę nie zbacza z kursu. Wszystko tam prze do przodu jak walec drogowy, żadne przeszkody  nie straszne.

Słuchając tego albumu mam wrażenie jakby wszystko co do tej pory słyszałem nie miało większego sensu, te doskonałe w moim mniemaniu płyty tak na prawdę są niczym w porównaniu do TSIB, jakby wszystko bladło, usuwało się w cień, poddając się tej potędze. Bo ta potęga właśnie tutaj niszczy. Nie ma galopady dźwięków, nie ma wściekłych gitar, solówek, wszystko jest jedną monumentalną układanką. Pojedyncze elementy tworzą całość, która w swej wyrafinowanej formie nakazuje by włączyć płytę jeszcze raz, i jeszcze raz.

A jakby tego jeszcze by było mało Locust Star i Aeon.... KURWA !!!!!!!!! Miazga

@parrotlarch
jak się zapatrujesz na resztę. Dla mnie Neurosis zaczął się od genialnego Souls at Zero, potem jeszcze kolaboracja z Jarboe, ale ogólnie wszystko co nagrali od SaZ poczynając to jest jedne wielkie arcydzieło, a Through Silver in Blood stoi na czele tego wszystkiego, tuż przed Souls at Zero właśnie. A potem to już nie mam pojęcia jak klasyfikować, chyba wszystkie razem na 3 miejsce  ;]

4

Odp: Lęk, przygnębienie, poczucie winy, niska samoocena, napięcie, stres...

http://www.youtube.com/watch?v=O9txyIfVVAM

odświeżam temat, warto światu przypominać o tak wybitnej muzyce

5

Odp: Lęk, przygnębienie, poczucie winy, niska samoocena, napięcie, stres...

tnlin napisał/a:

@parrotlarch
jak się zapatrujesz na resztę. Dla mnie Neurosis zaczął się od genialnego Souls at Zero, potem jeszcze kolaboracja z Jarboe, ale ogólnie wszystko co nagrali od SaZ poczynając to jest jedne wielkie arcydzieło, a Through Silver in Blood stoi na czele tego wszystkiego, tuż przed Souls at Zero właśnie. A potem to już nie mam pojęcia jak klasyfikować, chyba wszystkie razem na 3 miejsce  ;]

Ja całkiem niedawno powróciłem do staroci i zasłuchiwałem się ponownie w doskonałym dla mnie "The word as law". Dla mnie ta płyta jest wielkim początkiem Neurosis, bo na niej jest już zapowiedź tego, co będzie się działo na "Souls..". Potem wspaniałe "Souls at zero" i "Enemy of the sun" oraz perfekcyjne pod każdym względem "Through silver in blood". Potem dla mnie jakoś mniej zjadliwe, ale wciąż jeżące mi włosy na karku "Times of grace", i niemal w ogóle nie zjadliwe "The sun that never sets". "The sun..." miało być punktem zwrotnym w ich muzyce. Momentem, w którym zaczęli zastanawiać się do czego to zmierza i postanowili nie być wyłącznie "performers". Dla mnie to ich najsłabsza płyta i ambientowa nicość ściera się na niej z poszukiwaniem jakiejś nowej tożsamości. Echa powracającej burzy słyszę na "The eye of every storm", a już "Given to the Rising" jest dla mnie niemal tak dobre jak "Through silver...". Z kumplem uznaliśmy właśnie ostatnie albumy Neurosis i Isis za jedne z najlepszych w ich dorobku (Isis chyba nawet najlepszy - i tu potworna niesprawiedliwość, dlaczego lęgnie się miernota, a geniusze rozwiązują zespół). Ja tak właśnie jako taką krzywą widzę twórczość Neurosis.

I klip dla potomności:
http://www.youtube.com/watch?v=fmdmnnv2NkY

Ostatnio edytowany przez parrotlarch (2011-03-01 12:01:48)