Temat: Pelican - The Fire in Our Throats Will Beckon the Thaw

kiedy pierwszy raz spojrzałem na gatunek jaki sobą reprezentują stwierdziłem:
"co to ma kurwa być? to nie dla mnie" (choć mimo to kiedy znalazłem owy album w losslessie ściągnąłem go wink )
wybierając muzykę do nauki przeglądałem nie krótką już listę albumów na dysku. Zauważyłem Pelican, pamiętam kiedy na forum ktoś wspomniał o nich i o wolnej, aczkolwiek porywającej muzyce, stwierdziłem że nim znajdę coś lepszego pociesze się tym.
Pocieszenia w czym innym łatwo chyba bym nie znalazł, ponieważ płyta mnie urzekła wręcz od pierwszych dźwięków. Nie szybkie gitary choć diabelsko hipnotyzujące, perkusja która z dużą ilością talerzy (jak to w depressivach zwykle bywa) całość skomponowana tak, że nim się rozkręciło na dobre, miąłem nie odpartą ochotę zabezpieczyć się przed końcem takiej muzyki i zapatrzeć się w inne twory amerykanów.
W pewien sposób ich muzyke można porównać do depressive black metalu, gdzie wystukuję się wolną i depresyjną melodie (jak sama nazwa wskazuję tongue ), choć po chwili słychać w ich muzyce światło, coś takiego antydepresyjnego coś jak słowa Jezusa w BM (UnBlack Metal -> nie pojęta głupota ludzka ) tyle że przecież u nich vocala nie ma ;] może i lepiej? nie mam pojęcia jaki styl śpiewu mógłby tu pasować.
chyba słowa nie są w stanie opisac tej muzyki, tego połączenia. Grają tak, że gdybym chciał tworzyć muzykę w ich gatunku to właśnie tak bym ją ułożył, a może to oni tak podprogowo działają?
Zapraszam i polecam zapoznanie się conajmniej z tym albumem (inne chyba takie zajebiste nie są)
w razie silnej potrzeby pisać że chcecie wszystko ich u nas na forum wink

2

Odp: Pelican - The Fire in Our Throats Will Beckon the Thaw

a co mi dawaj:> po wysłuchaniu 2ch utworów ja z chęcia zapoznam się z całościa:)

3

Odp: Pelican - The Fire in Our Throats Will Beckon the Thaw

troche to potrwa wink

4

Odp: Pelican - The Fire in Our Throats Will Beckon the Thaw

spoko, mam czas:>

5

Odp: Pelican - The Fire in Our Throats Will Beckon the Thaw

Zespół jest genialny. Mam wzsystko co zrobili i słucham tego na kolanach. Tylko, że ja bym tego nie sklasyfikował jako muzyki depresyjnej. W tych dźwiękach jest jakaś głębia, zaduma i żal, ale jednocześnie jest sporo energii. Perkusja miejscami naprawdę ostro szaleje a gitarą łoją niemal death metal ("March into the sea" ze wspomnianej "The fire in our throats..."). Pierwsza epka jest bardziej doomowa (po prostu "Pelican ep"). Potem jest coraz dziwniej - "Australasia", "The fire...", "City of Echoes". Wokal pojawia się po raz pierwszy na końcu najnowszej płyty. Dla mnie jest to najciekawszy zespół z nurtu post-rock post-metal. Polecam wszystkim gorąco.