Trochę po czasie, ale dodam, że na 100% każdy z członków super podziemnych kapel codziennie wali konia przy świecach słuchając Mayhem, albo Burzum...a jak jest trochę starszy to może nawet przy jakimś Slayerze, albo Motorhead. Pewnie, że czasem dobre zespoły nie mogą wyjść z podziemia, ale to że są w podziemiu na pewno nie przesądza o tym, że są dobre.
Nawiązując do czasów o których wspomniał Haron... kiedyś kupowało się ziny i za ich pośrednictwem nagrane własnym nakładem kasety...bo zwyczajnie mało było tego w sklepach. Nie jestem aż tak stary, żeby pamiętać metal za PRL-u, ale kilka kapel dzisiaj znanych kupowałem na kasetach za pośrednictwem zinów. Wtedy to miało smak czegoś złego i zakazanego, bo na półkach w sklepie zwyczajnie nie występującego. Teraz jest net, każdy jest nekrofilem, albo 19-krotnym prawie samobójcą, a corpse paint maskuje pryszcze.